Stowarzyszenie Pomocy Królikom
pl

Królik - ofiara mitu!

Od paru lat królicze lobby próbuje wmówić nam, że królik to najlepszy przyjaciel dla naszego dziecka, najlepszy prezent na Walentynki. Słodka kuleczka, którą będzie można nosić na rękach, głaskać, przytulać. Ten jakże mylny przekaz zostaje długo w świadomości odbiorców, bo to przecież mit.

Króliki sprzedawane są zazwyczaj w wieku 4-5 tygodni. Wyglądają wtedy naprawdę słodko, śmiesznie jedzą, piją, myją się, przewracają na boczek, tulą do towarzyszy w klatce.. Serce aż mięknie. Jednak wystarczy tylko zajrzeć króliczkowi pod kuper, by zauważyć, jaką cenę płaci za swoją słodycz.

Brudne futerko pod ogonem posklejane miękkimi bobkami, świerzb, zachwiania równowagi, gronkowiec czy inne bakterie, z tym często borykają się nowi opiekunowie w pierwszych tygodniach.

Na stronie Apelu Rumburaka można przeczytać: "Króliki odłączone od matek przed 8 tygodniem życia nie mają wystarczająco rozwiniętego układu odpornościowego organizmu. Narażone są na wiele chorób i infekcji, z którymi nie są w stanie sobie poradzić. Problemy z układem trawiennym i układem oddechowym zwykle kończą się śmiercią, gdyż nawet szybka interwencja doświadczonego lekarza weterynarii nie jest w stanie pomóc doprowadzonemu do stanu wycieńczenia królikowi."

Załóżmy jednak, że nasz królik jest zdrowy. Kupujemy go dla naszego synka lub córeczki. Przyjmijmy, że dziecko ma 7 lat. Chcemy nauczyć je odpowiedzialności i obowiązkowości. Dziecko niewiele z tego rozumie, ale bardzo chce słodkiego malutkiego króliczka. Czeka nas nie lada zadanie, gdyż musimy pokazać naszemu juniorowi jak:
- czyścić kuwetę
- podnosić króliczka - to bardzo ważne, gdyż królik ma bardzo delikatny szkielet kostny i poprzez nieuwagę nasze dziecko może skręcić uszatkowi kark. Królik ma bardzo delikatny układ pokarmowy. Razem z naszym dzieckiem musimy obserwować codziennie kał oraz brzuszek króliczka. Czy nie jest wzdęty lub twardy. Jeśli królik ma rozwolnienie musimy go umyć oraz podać odpowiednie leki i jeśli stan się nie poprawia - udać się do weterynarza.

Jakie może być nasze zaskoczenie, gdy pewnego dnia zauważamy, iż nasze dziecko zjada z ziemi rozsypane rodzynki, które później okazują się króliczymi bobkami.

Po 5 miesiącach nasz zwierzak zacznie dojrzewać. Może wstąpić w niego demon. Mama Krzysia - Beata - pisała tak o swoim króliku: jakoś te sprawy do pewnego wieku napawają obrzydzeniem młodych chłopców; Krzyś nie potrafił się też pogodzić z tym, że jego ulubiony królik biega ciągle za nim z "ptakiem" na wierzchu; myślę, że chyba go nawet zaczął nienawidzić.

Jeśli pomimo to, nasze dziecko będzie dalej kochało swojego króliczka, może pojawić się kolejny problem. Królik w sytuacji zagrożenia staje się agresywny. Bieganie dziecka za króliczkiem lub inne zabawy naszego 7 latka mogą wywołać u królika takie zachowania. Podniesiony do góry ogon, uszy po sobie i kąsający na ślepo pyszczek to wyraz desperacji królika wobec miłości naszego dziecka, które możliwe, że będzie chciało się tylko przytulić lub pogłaskać uszatka. I znów będziemy musieli wkroczyć do akcji. Możliwe, że nauczymy królika respektu do nas, ale czy nasze dziecko będzie w stanie zdominować króliczka? Czy my zaryzykujemy i pozwolimy na kontakty naszego dziecka z króliczkiem? W takiej sytuacji staniemy się jedynymi opiekunami, a słodkiego króliczka trzeba będzie odseparować od naszego dziecka.

Wyobraźmy sobie inną sytuację. Mamy świetną dziewczynę, której chcemy udowodnić jak bardzo ją kochamy. Zbliżają się Walentynki i nie mamy żadnego pomysłu na prezent. Jakiś okoliczny sklep organizuje promocję Walentynkową. Króliczek tylko za 49.99 PLN obok hasło: Najlepszy prezent na Walentynki!!! Z szerokim uśmiechem zmierzamy w stronę sklepu zdecydowani kupić króliczka. Wybieramy najsłodszego i najmniejszego, jaki jest w sklepie. Sprzedawczyni pyta, czy mamy dla niego klatkę. Zerkamy do portfela i prosimy o najmniejszą klatkę. Nie wiemy jeszcze wtedy, że królik powinien mieć dużą klatkę, że urośnie i kupowanie małej klatki, a po paru miesiącach większej, to podwójny wydatek. Sprzedawczyni mówi, że konieczna jest jeszcze kuweta, żwirek, poidło lub miska, sianko i granulat. Nasz króliczek za 49.99 PLN kosztuje już 159.99 PLN. Zostało nam 5 pln na kwiatek. Zadowoleni udajemy się do dziewczyny z całym ekwipunkiem. Nie myślimy o tym, jak nasza niewiasta zareaguje i czy w ogóle marzy o króliczku.

Załóżmy parę wariantów:
Optymistyczny:
- Ojej, jaki słodki - Tomku jesteś kochany !!! Jaka niespodzianka. Zawsze marzyłam o króliczku.
Pesymistyczny:
- Jaki słodki - szkoda tylko, że mam alergię na króliczą sierść. (lub mama/tata/siostra/ktoś z domowników)
(Ups, nie sprawdziliśmy tak ważnej rzeczy)
- Jaki słodki - szkoda tylko, że boję się takich zwierząt.
- Nie pamiętasz, jak Ci mówiłam o króliczku Ani - wszędzie robi bobki i strasznie śmierdzi - w ogóle mnie nie słuchasz. Jesteś strasznie nieodpowiedzialny, przecież to żywe czujące zwierzę, mam się nim opiekować z litości jak wcale go nie chcę?

Załóżmy więc, że nasza niespodzianka okazała się katastrofą. Co zrobimy?
- Czy nasz sklep przyjmie zwrot?
- Jeśli nie, to co zrobimy z króliczkiem?

Jedynie z króliczkiem dorosłym np. z adopcji mamy większą pewność, co do usposobienia i charakteru zwierzaka. Te wszystkie opisane przypadki miały miejsce i prawdopodobnie powtórzą się nie raz. Królik nie jest pluszakiem, ma swój charakter, może zachowywać się jak kot - stać się wielkim indywidualistą, niedotykalskim, zadziornym, agresywnym lub być jak pies, pieszczoch do głaskania, przychodzić na każde zawołanie. Nie wiemy, kogo tak naprawdę bierzemy pod swój dach. Jedynie z króliczkiem dorosłym np. z adopcji mamy większą pewność co do usposobienia i charakteru zwierzaka. Bądźmy pewni tego, że chcemy króliczka zanim go adoptujemy, kupimy albo uczynimy z niego prezent. Latem widziałam w supermarkecie młodą dziewczynę, która robiła zakupy ze swoim króliczkiem na ramieniu: Oooo. Biedny maluch był tak wystraszony, miał wytrzeszcz oczu i mokry nosek. Jeśli jedynym czasem, jaki możemy poświęcić naszemu króliczkowi są zakupy w supermarkecie, to nie decydujmy się na niego. Są fajne plecaczki z maskotami - można sobie jedną położyć na ramieniu i równie sympatycznie wygląda, przy czym żadne zwierzę się nie męczy. Króliki mają słabe serduszka. Często umierają właśnie z powodu stresu. Te stójki, które mamy okazję obserwować, mają miejsce jedynie w sytuacji zaniepokojenia. Królik nasłuchuje. Królik się denerwuje. Pamiętajmy, że te nasze 2-3 kg uszate stworzonko czuje tak samo jak każde inne zwierzę. Ma swoje wymagania. A jego życie jest w naszych rękach.

Autorka: Katarzyna Łatacz

PLN
czy wiesz że...
  • minimalne wymiary klatki dla królika to 80 x 40 cm.

Chcę pomóc finansowo lub przekazać dar rzeczowy
Jak przekazać 1% podatku na króliki
  • 1% podatku

stat4u