Stowarzyszenie Pomocy Królikom
pl

Wywiad z lek.wet. Lidią Lewandowską

na temat szczepień

SPK: Czy w dzisiejszych czasach dużo ludzi szczepi swoje króliki?

Lek.wet.Lidia Lewandowska: Myślę, że w dużym stopniu zależy to od tego, co na ten temat mówi lekarz opiekujący się danym króliczkiem. Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli wytłumaczymy właścicielom na czym polegają choroby, przeciwko którym szczepimy oraz jak możemy skutecznie im zapobiegać, to z reguły nie mają oni nic przeciwko szczepieniu swoich podopiecznych i robią to regularnie. Gorzej, jeżeli lekarz nie podejmie tego tematu i będzie czekał aż właściciel zwierzątka sam o to zapyta. Może się wówczas okazać, że króliczek przez lata nie był szczepiony, ponieważ właściciel nie miał pojęcia o tym, że można coś takiego robić. Lekarz widywał zwierzątko tylko przy okazji chorób i zajmował się wówczas leczeniem a nie profilaktyką. I tak to nieraz wygląda. Oczywiście im bardziej lekarz jest zaangażowany w "królicze sprawy" tym goręcej będzie zachęcał do szczepień i wówczas na pewno większość jego podopiecznych zostanie zabezpieczona przed tymi strasznymi chorobami (myślę tu również o pomorze królików).

Tak ogólnie patrząc na sprawę, myślę że jest już nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Jeszcze kilka lat temu większość moich pacjentów robiła przysłowiowe "wielkie oczy", gdy mówiłam, że trzeba króliczka zaszczepić. Obecnie coraz więcej osób już przed wizytą słyszało coś niecoś o szczepieniach, temat ten nie jest już więc dla nich takim zaskoczeniem. Poziom świadomości na pewno rośnie.

Oczywiście w większych miastach jest pod tym względem lepiej, ponieważ jest większy dostęp do informacji, więcej specjalistów zajmujących się królikami, właściciele zwierząt są zamożniejsi. Mam nadzieję, że z czasem, dzięki nam - lekarzom, oraz takim stowarzyszeniom jak Stowarzyszenie Pomocy Królikom uda się na tyle rozpowszechnić wiedzę na temat szczepień, że ich sens będzie już dla wszystkich oczywisty.

SPK: Kiedy najlepiej zaszczepić swojego królika? Ile razy w roku?

Lek.wet.Lidia Lewandowska: Bardzo często właściciele przynoszą do mnie takie śliczne, puchate maluszki i gdy tylko usłyszą o szczepieniu, natychmiast chcą to zrobić. Prawie zawsze postanawiamy jednak, że jeszcze poczekamy. Dlaczego? Dlatego, że taki maluszek znajduje się wbrew pozorom w bardzo stresującej dla niego sytuacji - nowy dom, nowi właściciele, nieraz jakieś obce dla niego zwierzęta domowe. Wiadomo, że stres powoduje spadek odporności. Dlatego właśnie przez pierwsze 3-4 tygodnie pobytu nowego podopiecznego w domu należy liczyć się z tym, że wystąpią u niego choroby charakterystyczne dla tego "przedszkolnego" okresu - np. zapalenie dróg oddechowych, problemy z przewodem pokarmowym. Mogą też ujawnić się choroby, które króliczek wyniósł ze sklepu, albo jeszcze z hodowli a które są jeszcze w stadium inkubacji (tzn. nie widać jeszcze objawów, ale zarazek już jest w organizmie). Jeżeli do tego dodamy szczepienie, po którym również dochodzi do spadku odporności, możemy skazać naszego malucha na duże problemy zdrowotne. Dlatego, jeśli nie ma konieczności nagłego szczepienia, radzę poczekać, aż króliczek skończy 3 miesiące, lub przynajmniej pobędzie w nowym domu przez miesiąc i zdąży się przyzwyczaić do sytuacji. Co innego, gdy życie niejako zmusza nas do działania - np. jest lipiec a właściciele chcą zabrać króliczka na działkę nad jezioro - wówczas analizujemy stopień zagrożenia i nieraz szczepimy młodziutkie króliki.

Jeśli chodzi o częstotliwość szczepień to ja osobiście radzę moim pacjentom dokładnie obserwować pogodę za oknem, i w zależności od tego szczepić króliki 1 albo 2 razy w roku. Wiadomo, że szczepionka działa przez okres 6 miesięcy. Wiadomym jest jednak również fakt, że myksomatoza przenoszona jest (w Polsce) przez komary. Piszę - w Polsce - bo zasada ta nie dotyczy całego świata. We Francji np. wirus ten przenoszony jest głównie przez pchły i tam sytuacja wygląda trochę inaczej. U nas jednak wektorem (środkiem transportu) dla wirusa są komary. Komary nie za bardzo lubią zimno i jak Państwo zapewne zauważyli, w zimie ich raczej nie widujemy. Można wyciągnąć z tego wniosek, że nasz królik w tym okresie również ma od nich spokój. Nie jest więc narażony na zachorowanie.

Moja rada brzmi więc tak - szczepimy króliczki obowiązkowo w lutym/marcu - tak, aby były bezpieczne w tym ciepłym wiosenno-letnim okresie, a co do 2 tury szczepień decyzję podejmujemy dopiero w październiku, gdy już wiemy, czy jest raczej ciepło czy zimno.

SPK: Czy istnieje duże prawdopodobieństwo zarażenia się Królika wirusem myksomatozy?

Lek.wet.Lidia Lewandowska: To zależy od tego, gdzie mieszka. Króliki, które przebywają na terenach obfitych w komary (np. domy stoją niedaleko jezior) są bardziej narażone od tych, które mieszkają np. w bloku w Warszawie. Nie znaczy to jednak, że nie odnotowywano przypadków myksomatozy królików w centrum Warszawy. Ja bym osobiście nie patrzyła na statystykę. Bo cóż to jest za pocieszenie, że szansa była mniejsza, gdy zachoruje nasz nie zaszczepiony, miastowy króliczek?

Myksomatoza jest chorobą bardzo zaraźliwą, dlatego do niedawna była chorobą ZWALCZANĄ Z URZĘDU - tzn. nie wolno było takiego króliczka leczyć, tylko trzeba było go uśpić, aby nie zarażał innych. Ostatnio przepisy się trochę zmieniły i myksomatoza stała się chorobą PODLEGAJĄCĄ OBOWIĄZKOWI ZGŁASZANIA - tzn. musimy zgłosić każdy przypadek zachorowania odpowiedniemu weterynaryjnemu urzędnikowi, ale po wyrażeniu przez niego zgody możemy podjąć próby leczenia.

SPK: Jakie wymogi musi spełniać królik aby mógł byś dopuszczony do szczepienia (chodzi o to czy musi być zbadany, co weterynarze sprawdzają przed szczepieniem)?

Lek.wet.Lidia Lewandowska: Oczywiście, króliczek musi zostać zbadany przez lekarza weterynarii - zmierzenie temperatury ciała, stanu odżywienia i ogólnej kondycji, koloru spojówek, zbadanie jamy ustnej i stanu uzębienia, osłuchanie dróg oddechowych i serduszka oraz dokładne omacanie jamy brzusznej. Jak już pisałam wcześniej, każde szczepienie powoduje spadek odporności zwierzątka, jeżeli więc toczy się w nim jakaś choroba, możemy doprowadzić do pogorszenia jego stanu ogólnego, gdy zaszczepimy go w tym momencie. Dlatego ważne jest, aby dołożyć wszelkich starań, aby zdobyć przekonanie, że zwierzątko, które mamy za chwilę zaszczepić jest zdrowe (dotyczy to zresztą każdego gatunku zwierząt).

SPK: Jaką ważność ma szczepionka przeciwko myxomatozie?

Lek.wet.Lidia Lewandowska: Są 2 rodzaje "ważności" szczepionki. Pierwszy to ten, podany przez producenta i podany na opakowaniu szczepionki - należy zużyć do.... . Druga dotyczy szczepionek pakowanych po 10 porcji (wyprodukowana z myślą o królikach hodowlanych). Gdy wymieszamy zawartość dwóch fiolek w celu przygotowania szczepionki mieszanina taka powinna zostać zużyta w ciągu 2 godzin, potem staje się nieaktywna. Dlatego właśnie organizujemy akcje szczepień - aby więcej króliczków przychodziło w ciągu jednego dnia, co pozwala Państwu oszczędzić trochę pieniążków a nam nie marnować szczepionek.

SPK: Czy mogą wystąpić jakieś efekty uboczne po szczepieniu? Jak z nimi walczyć?

Lek.wet.Lidia Lewandowska: Rzadko, ale mogą. Co prawda rok temu wirus w szczepionkach był trochę "zbyt mocny" i powodował bardzo powszechną myksomatozę poszczepienną, ale normalnie nie wygląda to w ten sposób i przypadki takie należą do rzadkości.

Myksomatoza poszczepienna to taka lekka postać prawdziwej myksomatozy. Mogą wystąpić guzy na uszach, w okolicy oczu, pyszczka, odbytu, czasem na całym ciele. W cięższych przypadkach mogą pojawić się powikłania ze strony dróg oddechowych. Guzy na powiekach mogą podrażniać gałkę oczną czego skutkiem może być łzawienie i stan zapalny spojówek. Obrzęki okolicy szyi mogą prowadzić do trudności z pobieraniem pokarmu i wody. Leczenie ustala lekarz prowadzący danego króliczka, gdyż jest ono różne, w zależności od występujących objawów.

Całe szczęście myksomatoza poszczepienna nie jest groźna dla życia. Ci z Państwa, którzy przypadkiem "przechorowali" ze swoim podopiecznym taką poszczepienną myksomatozę, mogą łatwiej wyobrazić sobie, jak wygląda ta PRAWDZIWA. Te objawy, które występowały u Państwa króliczków to zaledwie początek. Dziki wirus powoduje straszną chorobę, wyniszczającą zwierzątko przez okres 2-3 tygodni, aż wreszcie umiera, ślepe i umęczone najczęściej na zapalenie płuc. Nie życzę tego żadnemu królikowi! Dlatego apeluję po raz nie wiem już który - SZCZEPMY NASZE KRÓLIKI!

Lek.wet.Lidia Lewandowska
Lecznica weterynaryjna OAZA
www.lecznica-oaza.prv.pl

PLN
Chcę zostać sponsorem królików i SPK
  • Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się, jakie są sposoby pomocy finansowej i rzeczowej dla królików i akcji Stowarzyszenia Pomocy Królikom.

stat4u